Tabby King miał już przypięty swój maleńki, dźwiękoszczelny hełm.
Wiatr wzniecany przez łopaty wirnika helikoptera sprawiał, że futro wokół jego szyi powiewało, ale on siedział z wypiętą piersią, wyglądając w każdym calu na króla, z ostrym, zdeterminowanym spojrzeniem.
"Od dzisiaj mówcie mi Latający Tabby King!" ogłosił Tabby King.
Za nim siedział Shadow, opanowany i spokojny, mając na sobie duży,






