Stephen na sekundę dał się zaskoczyć, a potem zmarszczył brwi. "Więc którym statkiem przewozimy towar?"
Szef zniżył głos. "Mamy nowy. Kosztował fortunę. Nie schrzancie tego. Miejcie oczy szeroko otwarte".
Stephen skinął głową. "Spokojnie, robimy to od trzech lat. Nasza trasa jest sprawdzona, gliny nadal nie mają pojęcia".
"Przestań ujadać. Wsiadajcie na łódź", warknął szef.
Grupa szybko weszła na






