Po tonie jego głosu wiedziałam, że mi współczuł. Doceniałam to, ale nie pomagało to w otwarciu tych drzwi!
– Luka! Otwórz drzwi! Proszę! Proszę, otwórz drzwi... – zawodziłam przez łzy.
Całe moje ciało trzęsło się od siły mojego własnego szlochu. Mój głos się łamał i z trudem łapałam powietrze; to jednak nie powstrzymywało mnie przed uderzaniem pięściami w drzwi. Luka nie odpowiadał, ale wiedziałam






