W pokoju było kompletnie ciemno, bo zasunęłam zasłony do samego końca. Moje oczy nie potrafiły niczego dostrzec w mroku. Dźwięk mojego urywanego oddechu wypełnił pomieszczenie; dyszałam, próbując ochłonąć po szoku.
– Jesteś głośna jak zawsze... – szepnął niski głos z nóg mojego łóżka.
– ...Hayden? – wypowiedziałam jego imię z niedowierzaniem.
Lepiej, żeby to był Hayden, a nie jakiś duch...
– Nie w






