– Bo… lubię cię takim, jakim jesteś – odparłam, uśmiechając się do niego.
Rzeczywistość była surowa, a Haydenowi daleko było do typowego faceta z moich snów. Był wymagający, onieśmielający, zuchwały, pociągający, a jednocześnie zimny, diabelski, choć wyglądał jak anioł, mafioso, ale i troskliwy lekarz, i stanowił tyle innych sprzeczności, których wciąż nie potrafiłam zrozumieć; jednak gdyby był ch






