– Ach! Ach… to… ach… – wykrzyknęłam, gdy jego palce po mistrzowsku gładziły moją nabrzmiałą łechtaczkę.
Jego palce przycisnęły nieco szorstko moje małe ziarenko rozkoszy, po czym zaczął je pieścić szybkimi, okrężnymi ruchami. Moje biodra zaczęły unosić się i opadać, jakby błagały go o więcej uwagi. Wierciłam się na jego kolanach, podczas gdy on zaczepił stopą o moją kostkę, by rozchylić moje nogi






