Ciepło jego dłoni otuliło moją, gdy pewnie ją uścisnął. Choć nic do mnie nie powiedział, i tak cieszyłam się, że w jakiś sposób wciąż jesteśmy ze sobą połączeni. To, w jaki sposób Hayden pomagał mi, trzymając mnie za rękę i podtrzymując w talii, gdy razem schodziliśmy po schodach na ziemię, wywołało na moich ustach delikatny uśmiech.
– Dziękuję… – szepnęłam, gdy nasze stopy w końcu dotknęły ziemi






