Harper
Prywatny odrzutowiec w ogóle nie przypominał tego, co sobie wyobrażałam, był o wiele lepszy. Wyposażono go w fotele z białej skóry, szampana chłodzącego się w srebrnym wiaderku i stewardesę, która traktowała mnie jak arystokrację. Za każdym razem, gdy się do mnie uśmiechała, zwracała się do mnie per panno Moore. Prawie wybuchnęłam śmiechem, bo nie byłam przyzwyczajona do takiego szacunku, a






