Maddox
Przerwy na kawę miały być czasem, by napić się czegoś w spokoju, ale mój kubek kawy już stygł, zepchnięty na dalszy plan przez wszystkie te e-maile, umowy i stosy akt rozsianych po biurku, które czekały na mój podpis.
Byłem tak skupiony na podpisywaniu kontraktów, że zignorowałem telefon, gdy dzwonił parę razy, ale ktokolwiek to był, nie dawał za wygraną. Sięgnąłem więc po niego przez biurk






