GENEVIEVE
Telefon zadzwonił ponownie, a dźwięk był ostry na tle ciszy panującej w domu. Dopiero co go odłożyłam, wmawiając sobie, że go nie potrzebuję, że Alistair zadzwoni, kiedy tylko będzie mógł. Ale coś z tyłu głowy – ten sam nieustępliwy instynkt, który nigdy mnie nie zawiódł – kazało mi odebrać.
– Słucham? – Mój głos brzmiał krucho nawet dla mnie, cicho i pytająco.
– Genevieve? – Ton Cart






