GENEVIEVE
Zapach chleba Rosalind i świeżo parzonej kawy wyciągnął mnie ze snu szybciej niż światło słoneczne. Przez moment – w tym zatarciu między snem a jawą – myślałam, że znowu jestem w chacie Gregory'ego. Wtedy ciężar ramienia opartego na mojej talii, ciężki i pewny, przypomniał mi: nie byłam tam. Byłam w łóżku Alistaira.
W jego łóżku.
Wspomnienie zeszłej nocy zalało mnie we fragmentach. Moje






