GENEVIEVE
Oczy Alistaira mnie pożerały. Powoli, zaborczo i z czcią. Jakby każdy centymetr mojej nagiej skóry był pismem świętym, z którego odczytania umierał z głodu.
Jego dłoń uniosła się, palce musnęły mój obojczyk, po czym zjechały niżej, śledząc zagłębienie między moimi piersiami, ciągnąc za sobą ogień. Ujął mnie w dłoń, drażniąc kciukiem, a dźwięk, który z siebie wydał — niski, gardłowy, uw






