GENEVIEVE
Smród uderzył mnie, zanim zrobił to widok.
Miedź. Stare monety. Ostry, metaliczny, duszący.
Gardło mi się ścisnęło, a żółć już torowała sobie drogę w górę.
Dłonie Cartera wciąż spoczywały na moich ramionach, ale wyrwałam się im, przerażona, zdesperowana. Nie poruszył się wystarczająco szybko, nie zablokował mnie wystarczająco dobrze, a mój wzrok prześlizgnął się obok jego postaci






