GENEVIEVE
Droga powrotna do penthouse'u była jak we mgle — jedna długa, dusząca cisza, przerywana jedynie chrapliwym oddechem Alistaira, ostrym, jakby trzymał się w ryzach tylko ze względu na mnie.
Wciskałam się w niego na tylnym siedzeniu, a jego ramię oplatało moje ramiona niczym żelazna obręcz. Carter prowadził ze zaciśniętą szczęką, jego wzrok twardo spoczywał na drodze, ale powietrze między






