GENEVIEVE
Szpital pachniał antyseptykiem i ciszą. Było tu zbyt czysto. Zbyt kontrolowanie. Moje serce biło mocno, gdy dłoń Alistaira zacisnęła się na mojej, twardo i nieustępliwie. Siedzieliśmy w poczekalni, gdzie jarzeniówki malowały wszystko zbyt ostrym światłem, dopóki pielęgniarka nie wyczytała mojego imienia.
Alistair wstał razem ze mną, z wypiętą piersią, jakby szedł na walkę. Moją walkę






