Na zewnątrz sali bankietowej rozlegały się wrzaski i odgłosy rozszarpujących ciała dzikich bestii.
– Dokąd mnie zabieracie? – Dayton został wywleczony na zewnątrz.
Szybko pociągnęłam Stevena na bok i dałam znak pozostałym, by poszukali schronienia. – Kryć się! Szybko!
Zaraz po tym, jak skończyłam mówić, członkowie Towarzystwa Genomu na statku zaczęli strzelać. Zabijali na oślep, strzelając do każd






