„Michael, ten mężczyzna… Jest przerażający. Gapi się na mnie” – powiedziała drżącym głosem Yasmin stojąca za mną.
Odwróciłam się i rzuciłam okiem. Yasmin ukrywała się za Michaelem.
Odetchnęłam z ulgą. Ten psychol wcale nie patrzył na mnie, tylko na Yasmin.
Wyglądało na to, że wpatrywał się z gniewem w Yasmin, lecz milczał.
„To Steve z pobliskiego sierocińca. Kiedyś ukradł komuś torebkę, ale go złapałem. Nie sądzę, żeby to był zły człowiek” – wstawił się za nim jeden z policjantów.
Gwałtownie pokręciłam głową. „Nie. To zły człowiek. To morderca!”
Policjanci puścili Steve'a.
Steve żałośnie podniósł się z ziemi. Z racji, że miał zbyt długie nogi, jego spodnie nie zasłaniały mu kostek.
Zobaczyłam przerażającą bliznę na jego łydce. Wyglądała jak ślad po oparzeniu od porażenia prądem.
Obawiałam się, że będzie zabijał dalej. Mimo że się bałam, i tak poszłam za nim.
Podszedł do Yasmin i przemówił chrypliwym głosem.
Był to ten sam skrzeczący głos, który brzmiał na uszkodzony.
„To byłaś ty…”
Yasmin spojrzała na mężczyznę z lękiem, a jej ciało drżało.
Ja również spojrzałam w szoku na Steve'a. Czy on wiedział, że Yasmin specjalnie mnie do niego zwabiła?
„Panie Ford, jeśli będzie pan miał jakieś wieści o Stephanie, prosimy o jak najszybszy kontakt. Przepraszamy, że niepokoimy o tak późnej porze”.
Dowodzący policjant przemówił przepraszającym tonem: „Nazywam się Zion Landon, a to moje dane kontaktowe”.
Michael parsknął, po czym wziął wizytówkę Ziona i odszedł z Yasmin.
Kiedy upewnił się, że Michael zniknął z pola widzenia, Zion powiedział: „Chcę, żebyście prześwietlili Michaela Forda i Yasmin Bailey. Relacja Michaela ze Stephanie nie jest taka prosta”.
„Oficerze Landon, skąd pan wie?”
„Wiedziałbyś z taką pewnością, że twoja siostra ma pieprzyk na piersi albo znamię w okolicy łonowej?”
„Co za zboczeniec”. Młody policjant był tak wstrząśnięty, że aż opadła mu szczęka.
„Wygląda na porządnego człowieka, ale daleko mu do tego”.
„Więc bierzcie się do śledztwa!”
…
Nie wróciłam z Michaelem. Nie chciałam już oglądać go z Yasmin.
Podążałam za Steve'em i patrzyłam, jak kulejąc oddala się z miejsca zdarzenia. Chciałam odnaleźć swoje ciało.
Powłócząc zranioną nogą, dokuśtykał do opuszczonego sierocińca. Następnie bez wysiłku wszedł do środka.
Weszłam za nim i rozejrzałam się dokoła, a mój oddech przyspieszył.
To było tutaj.
To tutaj umarłam!
To on przyprowadził mnie tu, by mnie zabić.
To było prawdziwe miejsce zbrodni serii morderstw.
Trzymałam się blisko Steve'a, by sprawdzić, czy zdołam znaleźć moje zwłoki.
Jednak nie poszedł w miejsce, gdzie zabijał ludzi. Zamiast tego wszedł do opuszczonego hostelu. Wszedł do małego pokoju i zwinął się w kłębek w kącie.
Pokój był zabałaganiony i pełen śmieci.
Było jednak oczywiste, że najprawdopodobniej spędzał tu życie.
To był opuszczony sierociniec. Wędrowałam po nim przez długi czas, ale nie potrafiłam znaleźć piwnicy, w której zabił mnie i pozostałe kobiety.
Nic dziwnego, że policja nie zdołała go znaleźć mimo tak długiego śledztwa.
Nagle bramy sierocińca zostały staranowane przez samochód.
Steve ostrożnie wyszedł, by zobaczyć, kim byli nieproszeni goście.
Skonsternowana patrzyłam na ludzi wysiadających z auta.
To faktycznie był Michael. W samochodzie znajdowała się też drżąca Yasmin.
„To on. Nie wiem, czy to morderca, ale to on śledził mnie przez kilka ostatnich dni”.
Yasmin nie powiedziała policji o Stevie. Zamiast tego powiadomiła jedynie Michaela.
Michael również nie wezwał policji. Przywiózł tu swoich ludzi, by dać Steve'owi nauczkę.
Steve chciał uciekać, ale kumple Michaela już zdążyli go zatrzymać. Uderzyli go kijem.
„Jak taki żebrak jak ty w ogóle śmie szpiegować naszą drogą Yasmin?”
„Heh! A więc to on nawet nie zwrócił uwagi na Stephanie? Jak na żebraka ma naprawdę wysokie standardy”.
Steve zwinął się na ziemi i osłaniał głowę rękami. Było jasne, że był często bity.
Michael podszedł do Steve'a, po czym kucnął przed nim i pokazał mu moje zdjęcie. „Widziałeś już kiedyś tę kobietę?”
W tej samej chwili zastanawiałam się, czy on faktycznie ma choć cień podejrzeń, że tak naprawdę już nie żyję.






