Podążyłam za Michaelem, gdy wchodziliśmy na posterunek policji.
– Panie Ford, proszę podejść i potwierdzić. – Policjant zaprowadził Michaela, by zidentyfikował rzeczy z miejsca zdarzenia.
Ubrania, telefon i torebka... Wszystkie należały do mnie.
Michael nie wyglądał dobrze. Minęła chwila, zanim w końcu się odezwał.
– Gdzie ona jest?
– Bardzo nam przykro, panie Ford. Z naszych wstępnych ustaleń wynika, że najprawdopodobniej nie żyje. Jednak wciąż nie odnaleźliśmy jej ciała.
– W takim razie nie ma potrzeby dłużej szukać. Nie traćcie na nią energii. Nic nie mogło jej się stać.
Michael prychnął kpiąco: – Zostawiła tam swoje rzeczy celowo, by wywołać niepokój i wzbudzić we mnie poczucie winy.
Michael w ogóle nie wierzył, że nie żyję.
Byłam dla niego tylko czarnym charakterem, który zrobi wszystko, by osiągnąć swój cel. Oddałby wszystko, bym była martwa.
– Jest pan pewien, panie Ford? – Policjant spojrzał na Michaela zdezorientowany.
– Tak.
Michael skinął głową i kontynuował z powagą: – Przepraszam za kłopot. Sam się tym zajmę i znajdę ją w ciągu trzech dni.
Wzrok Michaela pociemniał. Było jasne, że jest wściekły.
Znałam go zbyt dobrze. Był zły, że posunęłam się za daleko.
Nagle ogarnęła mnie ochota, by wybuchnąć śmiechem. Stanęłam obok Michaela i śmiałam się, dopóki nie zabrakło mi tchu.
Ja już nie żyłam, a on opóźniał policyjne śledztwo.
To było zupełnie jak w dniu mojej śmierci. Moje ostatnie wołanie o pomoc było skierowane do niego.
Jednak kiedy odebrał, powiedział po prostu z irytacją: – Stephanie, skończyłaś już? Dlaczego po prostu nie pójdziesz i nie umrzesz?
Zrezygnowana upuściłam telefon, gdy morderca odurzył mnie narkotykiem. Potem zostałam zabrana i zabita.
– Rachel, gdzie jest Stephanie? Powiedz jej, żeby natychmiast wracała do domu i przestała się ukrywać.
Po wyjściu z posterunku Michael ze złością zadzwonił do Rachel.
Rachel Qualls była moją jedyną przyjaciółką. A jednak nie miałam nawet okazji się z nią pożegnać.
– Michael, oszalałeś? To ja powinnam zadać ci to pytanie. Gdzie u licha ukryłeś Stephie?
– Przekaż jej, że daję jej ostatnią szansę, żeby jutro z samego rana wróciła do domu. Inaczej, jeśli zginie gdzieś na ulicy, nawet nie pofatyguję się, by szukać jej ciała.
Nie miałam pojęcia, dlaczego był aż tak niespokojny. Jego oddech był przyspieszony.
Stałam tam, czując się sparaliżowana. Po chwili uśmiechnęłam się kpiąco. – Nie musisz szukać mojego ciała, bo i tak nie miałbyś szans go odnaleźć.
– Michael, Stephie zaginęła. Zadzwoniłam na policję. Ty draniu, jeśli coś jej się stanie, nigdy ci tego nie puszczę płazem! – krzyczała Rachel, besztając Michaela.
Michael zesztywniał i zaśmiał się z pogardą.
– To jej nowa taktyka? Wykorzystuje to, by zmusić mnie do ślubu? Co za suka.
Spojrzałam na Michaela, a mój wzrok zaczął się zamazywać.
W tamtej chwili naprawdę się poddałam.
…
Tydzień przed tym incydentem rozpętała się burza.
Michael przygwoździł mnie do łóżka. Jego spojrzenie było zimne i pełne gróźb.
– Stephanie, cały czas mnie uwodziłaś, bo chciałaś, żebym cię dotknął, prawda? Dlaczego jesteś taką suką? Aż tak bardzo pragniesz mężczyzny?
– Wcale nie… Michael, od samego początku mieliśmy umowę małżeńską. To ty jej nie dotrzymujesz…
Michael w ogóle nie przejmował się moimi wyjaśnieniami.
Złapał mnie za podbródek i pocałował. Ten pocałunek nie miał żadnego znaczenia. Było w nim jedynie przepełniające pożądanie.
– Czy nie tego właśnie chcesz? Dlaczego nadal udajesz?
– Michael, proszę. Boli mnie brzuch… – płakałam, błagając, ale nie puszczał mnie.
Mocno ścisnął mnie w talii, jakby był opętany.
W tamtym momencie czułam, że nie pragnie niczego bardziej, niż mojej śmierci.
– Stephanie, zepchnęłaś Yas ze schodów i prawie ją zabiłaś. Jeszcze nie załatwiłem z tobą tej sprawy.
– I tak wykazuję się miłosierdziem, nie wzywając policji, więc nie próbuj żadnych sztuczek. Więc chcesz, żebym się z tobą ożenił? Lepiej porzuć ten pomysł!
W końcu nie mogłam już z siebie wydusić ani słowa.
To nie ja. Nie popchnęłam jej.
Spomiędzy moich nóg trysnęła świeża krew, a brzuch przeszył potworny ból.
– Michael, to boli… Proszę, zabierz mnie do szpitala.
W tamtej chwili wyraźnie czułam, że coś jest nie tak.
– Jakie to wkurzające. – Czując obrzydzenie, Michael odrzucił mnie na bok.
Wstał, by się ubrać, planując zabrać mnie do szpitala.
Jednak w tym momencie zadzwonił jego telefon.
– Michael! Pomocy! Myślę, że stałam się celem tego psychopatycznego mordercy! Ratuj mnie!
Twarz Michaela zrzedła. Następnie gorączkowo chwycił swoje ubrania i wybiegł.
Zbyt mocno martwił się o Yasmin, więc dlaczego miałoby go obchodzić, czy przeżyję, czy umrę?
Bolało mnie tak bardzo, że spadłam z łóżka i skuliłam się na podłodze.
– Pomocy… Michael… Proszę… Nie zostawiaj mnie…






