„Jak już mówiłem, Stephanie nie żyje. A jeśli chodzi o moje relacje z nią, nie mają one nic wspólnego ze sprawą!”
Michael wpadł w furię ze wstydu.
„Panie Ford, mam nadzieję, że będzie pan z nami współpracował podczas dochodzenia i nie będzie stwarzał policji problemów”. Jeden z policjantów zaczynał tracić cierpliwość.
Stałam z boku z uśmiechem i powiedziłam do młodego policjanta: „W jaki sposób miałby wam opowiedzieć, jakich nieprzyzwoitości dopuszczał się na swojej siostrze?”
„Panie oficerze! Wyniki badań krwi i komórek skóry z bransoletki są już gotowe. Nie należą do tej samej osoby, co ciało. Zgodnie z testami DNA, należą do innej ofiary, Stephanie Carlson”.
„Wygląda na to, że Stephanie naprawdę coś się stało”.
Michael zacisnął pięści i wciąż nie chciał uwierzyć w to, że mogłam zginąć. „Wykazała się nie lada sprytem, fingując to celowo”.
Spojrzałam na Michaela. Rozczarowywał mnie raz za razem. Straciłam do niego wszelką nadzieję.
„Panie Ford, pańska zwłoka i brak współpracy mogą doprowadzić do tego, że przegapimy złotą godzinę na uratowanie Stephanie. Jeśli naprawdę zabrał ją morderca, musi być skrajnie zdesperowana, czekając na ratunek!”
Spojrzałam na policjanta, a w moich oczach wezbrały łzy.
Miał rację.
Od chwili, gdy byłam jeszcze przytomna, aż po moment śmierci, nikt nie wiedział, jak bardzo byłam zdesperowana.
Modliłam się niezliczoną ilość razy, by policja albo Michael znaleźli mnie jak najszybciej.
Jednak kiedy pod koniec myślałam o Michaelu, w sercu czułam tylko ból.
Nagle telefon Michaela zadzwonił. Dzwoniła Yasmin.
Yasmin krzyknęła z ożywieniem: „Michael, widziałam Stephie w Klubie Nocturnal!”
Michael zamarł i spojrzał na policjanta.
Policjant również wymienił czujne spojrzenia z kolegami z zespołu. „Jedziemy do Nocturnal!”
Zaniepokojona, chciałam ich powstrzymać.
„Nie jedźcie! Yasmin robi to celowo, żeby wam przysporzyć kłopotów. Przeszkadza wam, bo boi się, że moje ciało zostanie odnalezione! Nie wierzcie jej!” Krzyczałam najgłośniej, jak potrafiłam, ale nikt mnie nie słyszał.
Michael głęboko ufał Yasmin. Nawet przez chwilę nie zastanowił się, dlaczego znalazła się w Nocturnal w środku nocy.
Podążyłam za Michaelem i słyszałam, jak na mnie złorzeczy.
„Stephanie, lepiej, żebym cię nie złapał!”
Wykrzykiwał swoje groźby. Sądząc po jego tonie, brzmiało to, jakby miał mnie zabić, gdyby tylko mnie odnalazł.
Stracił jednak na to szansę.
…
Policjanci byli ubrani w codzienne ubrania, gdy ruszyli za Michaelem do Klubu Nocturnal, by znaleźć Yasmin.
„Bałam się burzy. Skoro nie było cię w domu, wyszłam cię poszukać. I wtedy zobaczyłam, jak Stephie zakrada się do klubu.
„Jest tu tyle ludzi, że straciłam ją z oczu” – zaszlochała Yasmin.
Michael szybko uścisnął Yasmin. „Już wszystko w porządku”.
Policjanci obrzucili Yasmin wymownym spojrzeniem i weszli do klubu. Jednak po całonocnych poszukiwaniach nie natrafili na ani jeden ślad.
Chodziłam za policjantami i wzdychałam. „Z pewnością nie jest łatwo być policjantem. Jest już tak późno, a ktoś nadal wodzi was za nos”.
„Stać!”
Z zaułka wyszła potężna zakapturzona postać z opuszczoną głową. Kiedy policjanci na nią krzyknęli, postać rzuciła się do jeszcze szybszego biegu.
Stróże prawa ruszyli naprzód i przyszpilili mężczyznę do ziemi.
„Oficerze Landon, ten facet…”
W świetle księżyca ponownie ujrzałam tamtą twarz. Całe moje ciało skamieniało, a ja w strachu cofnęłam się o krok.
Nawet po śmierci wciąż bałam się tego człowieka.
Twarz ta była tak uderzająco przystojna jak u jakiejś gwiazdy. Jego jasna skóra wyglądała niesamowicie.
Jaka szkoda, że był obłąkanym mordercą!
„Jest późno. Dlaczego uciekałeś?” Policjant kopnął mordercę.
Wzrok mordercy był utkwiony w moim kierunku.
Ze strachem zakryłam usta. Czy on mnie widzi?






