languageJęzyk

Rozdział 3

Autor: Avelina Moreau 5 kwi 2026

Tego dnia ból był tak silny, że zemdlałam.

Kiedy się obudziłam, był już dzień. To było sześć dni przed incydentem.

Po deszczu jasno świeciło słońce. Z trudem podniosłam się z ziemi. Krew między moimi nogami zdążyła już zaschnąć.

– Boję się, Michael. Co powinniśmy zrobić?

Płacz Yasmin dobiegał z salonu. Cała drżała, mówiąc, że morderca wziął ją na cel.

Bała się umrzeć.

– Michael, sprawdziliśmy nagrania z monitoringu. Yasmin faktycznie była na celowniku. Powinniśmy zadzwonić na policję?

– Nie, Michael… Nie dzwoń na policję. Ten morderca jest okrutny i poluje konkretnie na młode kobiety.

– Policja znalazła już sześć ciał, a nadal nie potrafią go namierzyć. Jeśli go rozgniewamy…

Yasmin potrząsnęła głową ze strachu. W ogóle nie chciała wzywać policji.

– Yas, nie bój się. – Michael objął Yasmin, delikatnie ją pocieszając.

To nie tak, że nie potrafił być delikatny. Po prostu mnie nigdy nie okazał ani krzty czułości.

Stałam nieruchomo i czułam się niezręcznie. Źle było odejść, ale pozostanie też nie wydawało się właściwe.

– Yasmin, kiedy wczoraj byłaś na Serenity Lane, w co byłaś ubrana? – zapytał najlepszy kumpel Michaela, Zack Ziegler.

– W czerwoną jednoczęściową sukienkę. – Kiedy Yasmin to powiedziała, spojrzała na mnie. – Stephie…

Nic nie powiedziałam i unikałam jej wzroku. Na drżących nogach poszłam do kuchni. Chciałam znaleźć coś do jedzenia.

– Michael, mam plan. Wywabmy mordercę i złapmy go, zanim zadzwonimy na policję.

– W ten sposób możemy zapobiec jego zemście na Yasmin, w razie gdybyśmy ponieśli porażkę. Przynajmniej tak wydaje się bezpieczniej – zasugerował Zack, patrząc na Michaela.

Michael skinął głową. – Mów dalej.

– Znajdźmy kobietę, która założy sukienkę Yasmin i pójdzie na Serenity Lane o północy, żeby wywabić tego faceta. Wszędzie będą kamery, a my będziemy bacznie obserwować. Nic nie pójdzie źle.

Michael zmarszczył brwi. – Co za okropny pomysł. Pozwoliłbyś swojej dziewczynie to zrobić?

Wzrok Yasmin ponownie spoczął na mnie. Zapytała cicho: – Stephie, nie wyglądasz najlepiej. Wszystko w porządku?

– Po co się nią przejmujesz? Prawie doprowadziła cię do śmierci. – Michael mocno przytulił Yasmin, mówiąc to z irytacją.

Moja dłoń zamarła, mimo że trzymałam w niej kubek z gorącą kawą. Ból w sercu natychmiast rozlał się po całym moim ciele.

– W takim razie, niech ona to zrobi! Mamy już tutaj kandydatkę!

– Prawie doprowadziła Yasmin do śmierci. Jest jej dłużna, więc niech odpokutuje za swoje winy!

– Właśnie! Niech Stephanie to zrobi. I tak trochę przypomina Yasmin, więc powinna pójść!

W panice spojrzałam na Michaela, mając nadzieję, że usłyszę, jak odrzuca ten pomysł.

Doskonale wiedział, że boję się ciemności. Dlaczego u licha miałabym iść w tak niebezpieczne miejsce…

Michael przez chwilę był oniemiały. Długo wpatrywał się we mnie swoim zimnym spojrzeniem, zanim się odezwał.

– Jesteś dłużna Yasmin, więc musisz to zrobić.

Ta jedna odpowiedź z jego ust ugodziła mnie niczym tysiąc przebijających mnie strzał.

Moje palce zdrętwiały. Straciłam uścisk na kubku z gorącą kawą i rozlałam ją po całej dłoni.

Chociaż kawa była wrząca, czułam się, jakbym postradała wszelkie zmysły.

Zmarnowałam dekadę swojego życia i nadal nie potrafiłam rozgrzać serca tego mężczyzny.

Z drugiej strony Yasmin dokonała tego, nie kiwnąwszy nawet palcem.

– Nie pójdę… – odmówiłam. Nie było mowy, żebym ryzykowała życie w taki sposób.

– Michael, nie zmuszaj Stephie… – Oczy Yasmin zaszły łzami. – Stephie nie chciała zepchnąć mnie ze schodów.

– Przestań jej bronić! – Michael nagle wybuchnął gniewem.

Nawet Yasmin była zszokowana.

Michael wstał i ruszył w moją stronę.

Z przerażeniem pokręciłam głową. – Michael, nie pójdę!

– To nie zależy od ciebie! – Michael był zdeterminowany, by mnie zmusić.

– Będziemy czuwać i nie pozwolimy ci zginąć. – Zabrzmiało to tak, jakby Michael składał mi obietnicę.

Spuściłam wzrok na ziemię, a moje oczy wypełniły się piekącymi łzami.

– Zrekompensuj to Yasmin, a uznam, że zmieniłaś się na lepsze. Nigdy więcej nie będę się ciebie czepiał.

Michael zniżył głos. To było tak, jakby dawał mi nadzieję, a ja rzeczywiście mu uwierzyłam.

– Czy… naprawdę możesz zapewnić mi bezpieczeństwo?

– Oczywiście. – Michael robił się zirytowany.

– Michael, nie jestem nic winna Yasmin. Czy kiedy już złapiemy mordercę, możesz mi coś obiecać? – Spojrzałam na niego z desperacją.

Nie negocjowałam z Michaelem. Po prostu miałam mu coś ważnego do powiedzenia.

– Nie przeginaj. – Wyraz twarzy Michaela natychmiast się zmienił.

Z powrotem spuściłam wzrok i zamilkłam.

Skoro mieszkałam z rodziną Fordów, musiałam być od nich zależna. Kochałam go, a jednocześnie się go bałam.

– W porządku… pójdę. – Przystałam na plan. – Zrobię to, aby odwdzięczyć ci się za to, że wtedy mnie uratowałeś.

Powierzyłam swoje życie Michaelowi.

Kiedy to wszystko by się skończyło, sama zaproponowałabym unieważnienie umowy małżeńskiej.

Dałabym mu wolność i wyjechała z kraju. Opuściłabym rodzinę Fordów na zawsze.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki