Steven miał gorączkę. Jego oddech był gorący, na czole perliły się krople potu, a postawa była niepewna.
Objął mnie od tyłu i wyszeptał: „Stephie… Boję się”.
To wszyscy inni się go bali, nawet ludzie pokroju Evy. Choć to oni byli typem osób, które czerpią chorą satysfakcję ze znęcania się nad innymi, on był kimś, kto potrafił zabić z zimną krwią.
„Macie w tym jakieś ukryte motywy, skoro sprzymierz






