„Och, dobrze, kochanie”. Usłyszałam cichy chichot Millie, biorąc jeszcze jeden kęs tosta, po czym sięgnęłam po laptopa, przytulając się mocniej do Macka. Przewinęłam skrzynkę mailową i zobaczyłam znajome nazwisko. „O rety”. Lekko pochyliłam się do przodu. „Mill, pamiętasz tę agentkę, z którą kontaktowałam się wieki temu?”
„Jasne, tę, która prosiła o twoją książkę?”
Skinęłam głową. „Właśnie n






