"Jak się masz?" zapytał.
"Lepiej."
"Znalazłem twój telefon w samochodzie." Wyciągnął go z kieszeni i położył na stoliku. "Naładowałem go, więc jest gotowy do użytku."
"Dzięki." Spojrzałam na niego z dołu. "Co ty robisz?"
"Co masz na myśli?"
"Po prostu nie rozumiem, dlaczego tu jesteś."
"Wolałabyś, żebym sobie poszedł?"
"Szczerze? Nie." Wypuściłam długie, sfrustrowane westchnienie.






