Maverick wyciągnął się, pociągając mnie lekko na siebie i całując delikatnie. – To się więcej nie powtórzy.
– Wiem.
Przesuwając mnie, położył dłoń na moim brzuchu i pocałował mnie ponownie. – Boże, kochanie, gdyby coś się wam stało...
– Wiem, Mav. Nic nam nie będzie.
Pogładził mnie po twarzy. – W sobotę się tym zajmiemy.
– Czym?
– Spidersami.
Wciągnęłam z sykiem powietrze. – Nie. N






