– Dzwoń teraz – powiedziałem, wbijając w niego wściekły wzrok. – Powiedz mu, by ją uwolnił, a gdy będzie bezpieczna, wypuszczę cię. Będziesz mógł po prostu odejść.
– Chyba nie rozumiesz, jak to działa, Sparky. Widzisz, to ja tu rządzę. Z całą pewnością opuszczę to miejsce jeszcze dziś wieczorem, ale wyjdę z moim towarem, moimi pieniędzmi i moją wolnością, bo jeśli tak się nie stanie, Poppy umr






