Remington
Dziewięć dni. Tyle czasu minęło, odkąd byłam w domu, i tyle czasu upłynęło, odkąd ostatni raz słyszałam o Merricku. Dzwonił jeszcze kilka razy, ale nie zostawił więcej wiadomości głosowych, co zarazem mnie ukoiło, jak i zasmuciło. Tęskniłam za nim. Strasznie. Ale nie miałam zamiaru wciągać go w moje gówniane, pełne burz życie. Nikt na to nie zasługiwał.
– Ziemia do Remi – zrzędziła






