Oplotłam ramionami jego talię. – Naprawdę cię potrzebuję – przyznałam.
– Wiem.
– Ona umiera i nic nie mogę z tym zrobić.
– Co powiesz na to, żebyśmy pojechali do szpitala i sprawdzili, czy nie uda nam się dowiedzieć, co dokładnie się dzieje, hm?
Skinęłam głową w jego pierś, a potem go puściłam, żebyśmy mogli dokończyć ubieranie i spierdalać stąd.
Zajechaliśmy pod szpital trzydzieści mi






