Melody
Jezu w piżamie, ten facet potrafił grać. Nie tylko znał każdą nutę tej solówki, ale też te subtelne, niedbałe niuanse, które gorszy muzyk by pominął. Dlaczego ten gość nie był sesyjnym muzykiem z pierwszej ligi do wynajęcia, pozostawało dla mnie zagadką. Spojrzałam na Vicka z otwartymi ustami, a on szczerzył się od ucha do ucha. Mój wzrok powędrował do Roda, który wpatrywał się intensyw






