Payton
Odepchnął się od krzesła i ruszył w moją stronę. Cofnęłam się, łapiąc za krawędź łóżka, gdy potknęłam się o dywan... choć wcale nie musiałam.
Złapał mnie, co oznaczało, że jednocześnie przyciągnął mnie do siebie. Dłoń należąca do ramienia, które nie obejmowało mnie w pasie niczym imadło, wsunęła się na moją szyję i pieściła miejsce, w którym bił puls. Przez ten czas uważnie mi się prz






