SERAPHINA
Znalazłam się stojąca na polu. Rozejrzałam się i nie dostrzegłam niczego poza dość wysokimi zielonymi trawami, które ciągnęły się tak daleko, jak tylko sięgał mój wzrok.
Chciałam na kogoś zawołać albo chociaż się ruszyć, ale zorientowałam się, że nie mogę wydobyć z siebie słowa ani ruszyć się o milimetr z miejsca, w którym stałam.
– Sero – usłyszałam głos z tyłu, a gdy odwróciłam głowę w






