ALEXANDER
Sery już nie było, a ja siedziałem za biurkiem w moim domowym biurze, próbując pracować tylko po to, by wyrzucić myśli o niej z głowy.
Dotyk i smak jej ust ciągle odrywały mnie od pracy. Nigdy się tak nie czułem. Praca zawsze była dla mnie najważniejsza i nic, absolutnie nic nie zaprzątało mi głowy, gdy pracowałem, a teraz, proszę bardzo, siedziałem tu i z trudem usiłowałem zmusić się do pracy, rozpraszany myślą o dwudziestoletniej kobiecie, którą powinienem traktować jak córkę.
Ale naprawdę podobało mi się uczucie jej pośladków w mojej dłoni i jej słodki jęk. Kurwa! Jak słodko by jęczała, gdybym tak zanurzył twarz między jej nogami i....
Mój telefon zadzwonił, przerywając mi myśli, z czego bardzo się ucieszyłem, bo o czym ja do cholery myślałem? Sięgnąłem po telefon i chwyciłem go z biurka.
Dzwonił nieznany numer, a ja zmrużyłem oczy, wpatrując się w cyfry na ekranie. Z kamienną twarzą odebrałem połączenie i przyłożyłem telefon do ucha, nic nie mówiąc.
Przez pierwsze kilka sekund po drugiej stronie panowała kompletna cisza, dopóki ktoś nie odezwał się znajomym głosem.
– Witaj, Alexandrze – przywitał się, a ja opadłem na oparcie fotela.
– Po co dzwonisz? – zapytałem.
– Słyszałem, że wróciłeś do kraju i jesteś teraz miliarderem – odparł z chichotem.
– Masz mi coś do powiedzenia? – zapytałem surowym głosem.
– Ile żyć musiałeś zmarnować, żeby zdobyć takie pieniądze? – zapytał, a jego ton również stał się teraz surowy.
– Dokładnie tyle, by dotrzeć tu, gdzie jestem – odpowiedziałem.
– Jest potężna robota i pomyślałem, że cię w to wciągnę...
– Już tego nie robię. Skończyłem z tym rok temu – przerwałem mu, a w słuchawce zapadła dwusekundowa cisza, po której wybuchnął śmiechem.
– Już tego nie robisz? Od roku? Chcesz mi powiedzieć, że nie ubrudziłeś sobie rąk przez okrągły rok?
– Nie zamierzam do tego wracać.
– Alexander Sterling mówi mi, że nie zabił od roku. To ostatnia rzecz, w jaką kiedykolwiek bym uwierzył. Jesteś wiecznie żądny krwi, nie potrafisz przestać. Wiesz o tym, Alexandrze.
– Jeśli w tej chwili nie się rozłączysz, mogę poczuć wystarczającą żądzę krwi, żeby wyssać z ciebie życie – zagroziłem.
– W porządku, rozłączę się, ale jestem pewien, że wkrótce wrócisz. Nie możesz odjeść, wiesz o tym, ale wtedy będzie już za późno na ten wielki interes – powiedział i zakończył połączenie.
Z jękiem rzuciłem telefon z powrotem na biurko i posłałem ostre spojrzenie regałowi z książkami biznesowymi naprzeciwko mnie.
Kiedy raz wplątasz się w brudne interesy, odejście jest trudne. Nie, było wręcz niemożliwe. A jednak rok temu dokonałem niemożliwego i opuściłem mafię.
Ale nawet ja, Alexander Sterling, nie mogłem odejść całkowicie. Całkowite odejście oznaczałoby narażenie życia na niebezpieczeństwa i natychmiastową śmierć. Byłem po prostu nieaktywny i planowałem utrzymać ten stan, aż w końcu, kurwa, umrę.
Skończyłem z interesem, który zabrał mi wszystkich, ale nadal wiedziałem, że Victor miał rację: byłem zbyt żądny krwi, by tak zupełnie skończyć.
*
Następnego dnia
SERAPHINA
Victoria i ja siedziałyśmy w naszej stałej kawiarni, a ona po prostu nie przestawała paplać w kółko o tym, jak bardzo spodoba mi się Carter, facet, z którym zamierzała mnie zapoznać.
– Jest tak cholernie przystojny, a wszystkie dziewczyny, z którymi był, mówią, że jest dobry w łóżku!
– Playboy? – zapytałam Victorię, lekko marszcząc brwi.
– Niee, żaden playboy. Nigdy nie zapoznałabym cię z playboyem. Z tego, co słyszałam, to miły i lojalny facet – odpowiedziała, a moja twarz trochę złagodniała.
Byłam tu z Victorią, ale potrafiłam tylko wracać myślami do kogoś zupełnie innego.
– Och, już jest – powiedziała z ekscytacją Victoria, poprawiając się na krześle. Spojrzałam za siebie i zobaczyłam zbliżającego się do nas Cartera.
Kiedy podszedł do naszego stolika, posłał mi delikatny uśmiech.
– Cześć, drogie panie. – Najpierw uśmiechnął się do mnie, a potem do Victorii.
– Cześć – odwzajemniłam uśmiech, a on zerknął na puste krzesło, a potem znów na mnie.
– Och, proszę. Usiądź – powiedziałam szybko, orientując się, o co pytał.
– Dziękuję – odpowiedział słodko i usiadł na krześle naprzeciwko mnie.
– Carter, to jest Sera, moja najlepsza przyjaciółka. A Sera, to jest Carter – zapoznała nas Victoria.
– Miło mi cię poznać, Sero. Wyglądasz tak pięknie, teraz gdy siedzę blisko ciebie – powiedział i pochylił się odrobinę nad stołem.
– Ty też wyglądasz bardzo przystojnie. Uhm... Victoria mówiła, że dobrze wyglądasz i widząc cię teraz, uważam, że ma więcej niż rację – odparłam, a on zachichotał.
– Wygląda na to, że świetnie się ze sobą dogadujecie, więc zostawię was samych. Muszę gdzieś iść. Powinniście się lepiej poznać. – Victoria puściła do mnie oko, wstając z miejsca.
– No to cześć. – Carter pomachał jej, a Victoria odeszła.
– Uhm, Sero. Widzę, że masz tylko kawę, chciałabyś coś jeszcze? – zapytał Carter.
– Nie, nie bardzo, ale powinieneś coś sobie wziąć – odpowiedziałam.
– Racja, ale na razie niczego nie potrzebuję. Słuchanie twojego głosu sprawia, że czuję się lepiej, niż po zjedzeniu czegokolwiek w tej chwili – powiedział z uroczym uśmiechem i posłuchajcie mnie, pewnie uległabym tym słowom. Zapewne spodobałby mi się jego dobór słów, ale jedyną osobą, o której mogłam teraz myśleć, był najlepszy przyjaciel mojego ojca. Alexander Sterling.
Nie mogłam nie zauważyć, o ile głębszy był jego głos w porównaniu do głosu Cartera. O ile był wyższy, jak bardzo potężniej był zbudowany, i byłam w stu procentach pewna, że kutas Cartera w żaden sposób nie mógłby równać się z kutasem Alexandra.
Niech to szlag! Jedynym powodem, dla którego przyszłam zobaczyć się z Carterem, była nadzieja, że spotkanie kogoś innego sprawi, że przestanę myśleć o Alexandrze i o tym, jak mocno mnie pocałował zeszłej nocy, i o tym, jak bardzo nagle zapragnęłam tego mężczyzny. Jednak to wyraźnie nie działało.
– Wszystko w porządku? – Głos Cartera przerwał mi rozmyślania.
– Tak, w porządku – odpowiedziałam mu szybko.
– To dobrze – mruknął.
– Szczerze mówiąc, widywałem cię tu i ówdzie przez ostatnich kilka tygodni i bardzo mi się spodobałaś. Nawet nie wiesz, jak się ucieszyłem, kiedy Victoria powiedziała, że mnie z tobą pozna.
– Jesteś jednym z najprzystojniejszych facetów na uczelni i masz na mnie oko? – Starałam się udawać zainteresowaną rozmową, pochylając się nad stołem.
– Czy ty nie wiesz, jak gorąco wyglądasz? Czy po prostu jesteś aż tak bardzo skromna? – zapytał, a ja zaśmiałam się cicho.
– Masz dziewczynę? – rzuciłam pytanie.
– Nie, ale niedługo będę miał. Ciebie. – Odpowiedział, ale nie mogłam nie zauważyć, że nie brzmiał zbytnio pewnie wypowiadając te słowa i chociaż patrzył prosto na mnie, jego spojrzenie nie sprawiało, że czułam chociaż ćwierć tego, co czułam pod wpływem spojrzenia Alexandra.
„To pragnienie jest grzeszne, Sero. Nie powinnaś pożądać najlepszego przyjaciela swojego ojca. Musisz się z tego otrząsnąć. Musisz wyrzucić tego mężczyznę z głowy i zbudować relację z Carterem.” – skarciłam się w myślach, niezłomnie postanawiając, że całkowicie wyrzucę z głowy Alexandra Sterlinga...
Cóż, a przynajmniej tak mi się wydawało.






