Siedział na twardym, plastikowym krześle obok jej łóżka, opierając łokieć o brzeg materaca. Jego palce oplatały jej nadgarstek, jakby był zrobiony z kruchego szkła. Był ranek, a on nie zmrużył oka. Roman przywiózł ubrania, a pielęgniarki pozwoliły mu skorzystać z prysznica w prywatnej sali Sutton, do której przenieśli ją około jedenastej poprzedniego wieczoru.
Luca nie odstępował jej na krok na dł






