Sutton nie spała już od 5:17 rano, i tym razem to nie z powodu kopnięć dziecka.
Po prostu nie mogła zasnąć. Jej myśli krążyły. Leżała więc w łóżku aż do momentu, gdy nadszedł czas, by wstać, i myślała o Luce i o dziecku. O jego oświadczynach i ofercie pracy. Kiedy światło słoneczne rozjaśniło pokój, sięgając do połowy drzwi, wstała z łóżka, by iść do pracy... całe szczęście, że był już piątek.
Wzi






