Sutton obudziło ciche wibracje telefonu o stolik nocny. – Uff – mruknęła, przyciskając dłoń do miejsca, w którym kopnęło dziecko. – Spokojnie tam w środku, co? Żebra mamy to nie są worki treningowe.
Zmrużyła zaspane oczy, wpatrując się w ekran telefonu. 6:30. SMS od Luki.
Luca: Dzień dobry. W sprawie dzisiejszej popołudniowej wizyty, możemy pojechać razem z biura.
Jęknęła, opadając głową z powrote






