Pozostali dwaj milczeli przez chwilę, po czym przytaknęli.
Jelaston tętniło życiem, a możliwości kryły się tu na każdym rogu.
To oznaczało, że okazje pojawiały się, gdziekolwiek by nie spojrzeć.
Nawet gdyby nie udało im się nakłonić rodziny Lambertów do pomocy, może udałoby im się znaleźć kogoś, kto był ich wrogiem.
Ktoś zawsze by ich poparł. Musieli po prostu zacząć działać.
Evelyn wydała z siebi






