Nagle Margaret pchnęła drzwi i weszła do środka.
Camilla, która wciąż kipiała ze złości, poczuła, jak jej gniew natychmiast zamienia się w strach i panikę.
Chociaż była przerażona, złośliwość w jej oczach nie przygasła.
– Babciu – wyszeptała Camilla drżącym głosem. Jej dłonie zacisnęły się mocno. Serce biło jej jak oszalałe.
– Spójrz, kim się stałaś – powiedziała chłodno Margaret.
Margaret wbiła w






