W krytycznym momencie drzwi fabryki zostały wykopane z zawiasów, a do środka wlało się oślepiające światło. „Stać! Policja!”.
Obaj mężczyźni – Jack i ten o ochrypłym głosie – zbledli. Próbowali rzucić się do ucieczki, ale było już za późno.
Ponad tuzin ubranych na czarno funkcjonariuszy wpadło do środka, otaczając dwójkę i wymierzając w nich broń.
„Rzuć broń! Ręce na głowę i na ziemię!”.
Jack zawa






