Joseph spojrzał na Williama; na jego ustach błąkał się rzadki, słaby uśmiech z nutą drwiny, którą łatwo było przeoczyć.
Powiedział: – Nie martw się, Williamie. Wiem, jak zarządzać własnym harmonogramem.
– Słyszałem od Katherine, że próbowałeś uganiać się za Ondine, przynosząc jej śniadanie co rano przez okrągły miesiąc, tylko po to, by odrzuciła cię, bo byłeś zbyt gadatliwy. Zgadza się?
Twarz Will






