Yves i Andy wymienili spojrzenia. Każdy z nich odczytał sygnały drugiego. Xavier wciąż był zdeterminowany, by trzymać swoją prawdziwą tożsamość w tajemnicy.
Pomyśleli o tym przez chwilę, po czym zacisnęli zęby.
Yves uniżył się, mówiąc niemal służalczym tonem, praktycznie płaszcząc się, by sprawić mu przyjemność. – Panie Sanchez, szczerze pana błagam, proszę mi pomóc. O ile dostanę szansę na powrót






