Rodzina Jensenów tak wiele razy zawiodła Katherine. Samo usłyszenie słowa „rodzina” wywoływało u niej dreszcze. Nie potrafiła powstrzymać tego samego dyskomfortu, ilekroć pomyślała o rodzinie Lambertów.
— William? — zawołał ktoś cichym głosem i szybko podszedł. — Panie Lambert, cóż to za rzadki zaszczyt widzieć pana tutaj! — Kiedy wszyscy zorientowali się, że to on, wokół zebrał się tłum, a każdy






