Sean odwrócił się sztywno.
Jego wzrok zderzył się z lodowatym spojrzeniem Josepha.
Sean pomyślał: „Bóg musiał mieć swoich faworytów.
Joe to uosobienie elegancji i niebezpieczeństwa, jakby te cechy miał wyryte w samych kościach.
Po prostu tam stojąc, wydawał się mieć w sobie ostrze twardsze od stali, jakby był otoczony niewidzialnymi brzytwami.
Wystarczyło to, by każdemu przyprawić o dreszcze na pl






