Z perspektywy trzeciej osoby
Aysel wyszła z komnaty gościnnej Posiadłości Zguby Cieni ze słabym, zadowolonym uśmiechem w kąciku ust. Jej krok był lekki, niemal płynący w powietrzu, gdy przemierzała korytarz wyłożony rodowymi totemami linii krwi Sanchezów.
Daleko z przodu para przerażonych służących – oboje będący omegami o niskiej randze ze Stada Zguby Cieni – zamarła na jej widok. Ich wilcze uszy






