Z perspektywy trzecioosobowej
Magnus siedział spokojnie przy stole, ubrany w czerń nocy, a każdy jego ruch przesycony był cichą mocą. Jego długie palce leniwie bawiły się leżącym przed nim tortem urodzinowym. Nawet gdy wyczuł intruza przekraczającego próg, jego wzrok nie zadrżał, a brew nie drgnęła. Powietrze wokół niego delikatnie falowało od aury Alfy – niewypowiedzianej dominacji, która przygni






