Z perspektywy trzecioosobowej
Magnus nie powstrzymywał swojej siły – Damon był naprawdę ranny.
Ale Alfa Watahy Blackwood nie ustąpił. Zamiast tego utkwił przekrwione spojrzenie w Aysel, a jego twarz płonęła czymś pomiędzy desperacją a nadzieją.
– Widzisz? – wychrypiał Damon, wycierając krew z ust. – Mówiłem ci, że jest niestabilny – porywczy i nieprzewidywalny. Zostań z nim, a kto wie, kogo skrzyw






