Atena postawiła już jedną nogę za progiem. Ale kiedy dotarły do niej groźby Matthew, zamarła i cofnęła stopę.
Gdy odwróciła głowę w stronę Matthew, głos Ateny ociekał sarkazmem. – Zanim się za mnie weźmiesz, lepiej posprzątaj własny bałagan. Nie bądź głupcem, który pomaga osobie, która ciągle cię krzywdzi.
Matthew był na chwilę zbity z tropu jej słowami. – Co masz na myśli? – zapytał.
Atena rzucił






