Ciemne chmury pochłonęły słońce, pozostawiając niebo w matowej, przytłaczającej szarości.
Samotny promień zachodzącego słońca przebił się przez wyrwę w chmurach, rozlewając się po łupkowoniebieskich grzbietach górskich i zapalając blaskiem ośnieżone szczyty.
Atena i jej grupa galopowali przez piętnaście wyczerpujących mil, a przenikliwy północny wiatr sprawił, że czubek jej nosa stał się boleśnie






