Nagle z zewnątrz sali porodowej dobiegł odgłos szybkich kroków.
Do środka wpadł blask jaskrawożółtej brokatowej szaty, a w powietrzu rozszedł się silny zapach ambry.
Królewski służący pośpiesznie go powstrzymał. "Wasza Wysokość, krew w sali porodowej nie została jeszcze uprzątnięta. Nie możesz wejść."
Król odepchnął pałacową służbę tłoczącą się w drzwiach i krzyknął gniewnie: "Zejdźcie mi z drogi!






