ROZDZIAŁ 57
PERSPEKTYWA MILI
„Mila...” Głos Zane'a był cichy, gdy znalazł mnie na podłodze na zewnątrz, z kolanami podciągniętymi do piersi i twarzą ukrytą w dłoniach. Moje ciało drżało od szlochu, nad którym nie mogłam zapanować, i choć go słyszałam, choć część mnie chciała go odepchnąć, nie poruszyłam się, gdy pochylił się i wyciągnął do mnie ręce. Jego dłonie były ciepłe na moich ramionach, s






