ROZDZIAŁ 77
PUNKT WIDZENIA ZANE’A
— Lekarza! Lekarza! Lekarza! Proszę, pomóżcie! Niech ktoś pomoże! — wrzeszczałem na całe gardło, gdy Milę wnoszono w pośpiechu na noszach. Jej suknia była przesiąknięta krwią, twarz blada, a ciało przerażająco nieruchome. Miałem wrażenie, że rozrywa mi pierś, nogi mi drżały, ale nie przestawałem biec obok pielęgniarek, jakby mój krzyk mógł w jakiś sposób utrzymać






