languageJęzyk

Rozdział 1 Do You Want Me

Autor: Lucas Hayes28 kwi 2026

Seraphina Vance szła właśnie do gabinetu prezesa z dokumentami, kiedy zadzwonili z salonu sukien ślubnych.

„Pani Vance, suknia ślubna, którą przymierzała pani ostatnio, została poprawiona. Zapraszamy na ponowną przymiarkę”.

„Dobrze”.

Po odłożeniu słuchawki Seraphina zapukała dwukrotnie do drzwi prezesa. Popchnęła je, ale okazało się, że Juliana Sterlinga nie ma w środku.

Nie było go również wtedy, gdy po raz pierwszy przymierzała suknie. Łudziła się, że tym razem do niej dołączy, ale wyglądało na to, że znów był zajęty.

Zbliżała się pora powrotu do domu, więc Seraphina postanowiła pojechać do salonu sama.

Salon mieścił się w zabytkowej kamienicy, emanującej unikalnym, artystycznym klimatem. Był to jeden z najbardziej ekskluzywnych salonów ślubnych w Valerius.

Gdy tylko personel zobaczył, jak Seraphina wysiada z samochodu, powitano ją z ogromnym szacunkiem. W końcu wszyscy doskonale wiedzieli, że jest przyszłą żoną dziedzica rodziny Sterlingów z Valerius.

„Pani suknia czeka w przymierzalni na tyłach salonu, pani Vance”.

Zauważywszy, że obsługa zamierza ją tam osobiście zaprowadzić, Seraphina uśmiechnęła się uprzejmie. „Trafię sama”.

Wzdłuż zaokrąglonego korytarza wyeksponowano kunsztownie uszyte suknie ślubne. Idąc, podziwiała te wykwintne projekty. Miękki dywan niemal całkowicie tłumił odgłos jej kroków.

Nagle z przymierzalni przed nią dobiegły znajome głosy.

„Wystarczy. Nie rób scen”.

„Nie robię scen! Chcę po prostu przyjść na twój ślub i być druhną. Co w tym takiego złego?”.

Głos mężczyzny był głęboki i stanowczy, podczas gdy odpowiedź kobiety przepełniała frustracja.

Serce Seraphiny zamarło. Jej kroki stały się cięższe, gdy powoli zbliżała się do drzwi przymierzalni.

Drzwi nie były do końca domknięte. Przez wąską szczelinę niewiele widziała, ale głosy stawały się coraz wyraźniejsze.

„Nie możesz” – powiedział mężczyzna.

„Dlaczego? Chcę po prostu być blisko ciebie, ten ostatni raz…”.

„Bo jeśli przyjdziesz, nie powstrzymam się przed ucieczką sprzed ołtarza”. Mężczyzna zdawał się mięknąć, kontynuując: „Lubisz zakupy, prawda? Pojedź na kilka dni do Croydon. Kup, co tylko zechcesz, używając mojej karty. Przyjadę do ciebie, gdy tylko będzie po ślubie”.

„Kim ja właściwie dla ciebie jestem? Twoją bratanicą? Czy twoją sekretną kochanką? Po prostu daj mi odejść…”. Głos kobiety załamał się w szlochu.

Mężczyzna brzmiał na bezradnego, ale też nieco zaniepokojonego. „Czy nie mówiłem ci tego już wcześniej? Status się nie liczy. Liczy się to, co w sercu. Nie wiesz, do kogo należy moje?”.

W pomieszczeniu na kilka sekund zapadła cisza.

„Czy nie możesz po prostu nie brać tego ślubu?”. Głos kobiety również złagodniał.

„Przestań zadawać głupie pytania. Musisz mi po prostu zaufać, że robię to dla naszej przyszłości” – odpowiedział mężczyzna.

Gdy Seraphina słuchała ich rozmowy, poczuła, jak krew uderza jej do głowy, jakby pękła tama, a wszystkie emocje zalały ją w jednej chwili.

Dwa głosy, które słyszała, należały do Juliana Sterlinga, mężczyzny, za którego miała wyjść za mąż za miesiąc, oraz Chloe Mercer, jego nominalnej bratanicy.

Chloe została zaadoptowana przez dziadka Juliana, Alistaira Sterlinga, jako jego prawnuczka.

Mężczyzna, którego Seraphina kochała od ośmiu lat, ten, który zawsze był dla niej tak czuły i troskliwy, właśnie ją zdradzał. W tamtej chwili jej świat zdawał się tracić wszystkie barwy.

Właśnie wtedy z przymierzalni dobiegł kolejny szelest materiału, a wraz z nim intymne jęki.

Seraphina przygryzła wargę, próbując powstrzymać szloch, który cisnął się jej do gardła.

Jej wzrok zamazał się od łez. Z trudem poruszała nogami, które wydawały się ciążyć jak z ołowiu, i w pośpiechu opuściła salon.

Niebo pociemniało, a latarnie uliczne zaczęły migotać. Ulice były pełne ludzi, którzy mijali ją w biegu.

Przechodziły obok niej pary wracające z pracy, a ich twarze jaśniały szczęściem. Dla Seraphiny było to wręcz oślepiające. Jak okrutne przypomnienie, że jej życie miłosne okazało się zwykłym żartem.

Ze względu na relacje łączące ich rodziny, Seraphina i Julian znali się od dzieciństwa. Był od niej o cztery lata starszy, a ona zawsze chodziła za nim krok w krok. Julianowi nigdy to nie przeszkadzało, zawsze jej bronił. Nawet strofował tych, którzy jej dokuczali.

Patrząc na to teraz z perspektywy czasu, przypomniała sobie, że zawsze poświęcał mnóstwo uwagi również Chloe.

Z biegiem lat Julian stawał się coraz przystojniejszy i bardziej dojrzały. Jego elegancka i opanowana postawa stawała się coraz wyraźniejsza. Seraphina w tajemnicy zaczęła się w nim zakochiwać. Kiedy skończyła 20 lat, Alistair zaaranżował jej małżeństwo z Julianem.

Seraphina dostała to, czego zawsze pragnęła, a Julian w zamian rozpieszczał ją i o nią dbał. Zrobił ją nawet swoją sekretarką, aby mogli widywać się każdego dnia.

A teraz, w przededniu najważniejszego momentu w jej życiu, usłyszała te słowa.

Dźwięki żywej muzyki i migoczące światła neonów przyciągnęły jej uwagę. Kiedy podniosła wzrok, zorientowała się, że dotarła pod wejście do baru Neon Eclipse. Zatrzymała się na moment, po czym weszła do środka.

Barman przyniósł jej zamówione kieliszki tequili. Seraphina rzadko piła alkohol, ale teraz opróżniała jeden kieliszek za drugim.

To nie był pierwszy raz Seraphiny w Neon Eclipse. Ostatnio była tu z Julianem na przyjęciu urodzinowym jednego z jego przyjaciół. Wszyscy namawiali ich na wypicie bruderszaftu. Julian uśmiechnął się i powstrzymał ich, twierdząc, że ona nie może pić, a on nie chce jej wystraszyć.

Teraz dotarło do niej, że nie wynikało to z troski o nią, ale z faktu, że wcale nie miał ochoty pić z nią bruderszaftu.

Seraphina trzymała w dłoni kieliszek, a na jej ustach błąkał się gorzki uśmiech. Zanim się zorientowała, w jej oczach wezbrały łzy.

Popijając powoli, jej zamroczone spojrzenie padło na mężczyznę siedzącego w kącie.

Nawet w przyćmionym świetle jego szlachetne rysy twarzy rzucały się w oczy. Zza okularów w srebrnych oprawkach spoglądały oczy ciemne i głębokie jak otchłań. Granatowy garnitur podkreślał jego wysoką, smukłą sylwetkę.

Z powodów, których nie potrafiła wyjaśnić, Seraphina wstała i podeszła do niego.

Próbowała ustabilizować swoje nieskoordynowane kroki, zbliżając się do niego. Bełkotliwym głosem zapytała: „Pragniesz mnie?”.

Julian nigdy jej nie dotknął. Zawsze wierzyła, że to dlatego, iż ją kocha i chce zachować ich pierwszą noc na ten najważniejszy moment. Ale teraz zdała sobie sprawę, jak bardzo była naiwna.

Skoro Julian mógł utrzymywać kochankę, dlaczego ona nie mogłaby przespać się z pociągającym nieznajomym?

Mężczyzna podniósł wzrok i bez słowa, chłodno spojrzał jej w oczy.

Widząc jego milczenie, wstawiona Seraphina wyciągnęła z torebki dziesięć stodołarowych banknotów i wcisnęła mu je w dłoń. „Nie będziesz stratny”.

Mężczyzna w końcu zapytał: „Skąd masz tę pewność?”. Jego głos był głęboki i przyjemny dla ucha.

Oczy Seraphiny, i tak już zaszklone łzami, wypełniły się cieniem rozczarowania. „Ty też nie jesteś mną zainteresowany?”.

Zastanawiała się, jak wielką jest porażką. Julian jej nie kochał, a teraz ten nieznajomy też jej nie chciał.

Odwróciła się.

W chwili, gdy Seraphina zrobiła krok, mężczyzna nagle wstał. W półmroku jego wysoka sylwetka wydawała się jeszcze bardziej imponująca. Chwycił ją za nadgarstek. „Jesteś tego pewna?”.

Jego niespodziewany ruch całkowicie ją zaskoczył.

„Co się stało? Teraz się wycofujesz?”. Na twarzy mężczyzny wykwitł półuśmiech.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 1: Rozdział 1 Do You Want Me - Ostateczna obsesja miliardera | StoriesNook